czwartek, 25 kwietnia 2013

Europa- punktowanie, zdobywanie wpływów, kontrola


Grając ostatnio w Zimną Wojnę jako USA przegrałem przez utratę kontroli najpierw nad Włochami, później nad Francją i na koniec nad RFN. Jednak udało mi się dotrwać do tury 9 schyłku wojny. Przez cały czas miałem nadzieję, że pojawią się wydarzenia, które pozwolą mi się odbudować. Niestety wcześniej przyszła karta pt. Punktacja Europy. Dlatego postanowiłem przetłumaczyć poradnik z twilightstrategy.com dotyczący właśnie Europy.

Mimo, że Europa jest najwyżej punktowanym regionem w grze to rzadko można w niej dużo zapunktować. Nieczęste dla obu stron jest zdobycie innych wartości punktowych niż 1PZ albo 5PZ. Wysoka stabilność krajów Europy oraz restrykcje dotyczące DEFCONU są powodem trudności w przebiciu się w tym regionie. Tylko w okresie Schyłku Wojny USA dostaje potężne wydarzenia, które mogą pozwolić odwrócić sytuację.

Pomimo ogromnej nagrody za kontrolę Europy (zwycięstwo), w praktyce jest rzadko widywana. Gracz, który decyduję się na taką strategię musi poświęcić ogromną ilość punktów wpływów (PW) jednocześnie zaniedbując inne regiony świata. A przecież może i zdarza się tak, że przed punktowaniem Europy wchodzą punktowania innych regionów, które mogą dać zwycięstwo poprzez zdobycie 20PZ. Dlatego jeśli przeciwnik mocno próbuje zaistnieć w Europie (np. poprzez kartę Czarnobyl zagraną na Europę) to warto mu odpuścić i skupić się na reszcie świata co może dać nam zwycięstwo.

POCZĄTEK WOJNY

ZSRR zaczyna typowo z NRD i Polską, a USA z RFN i Włochami. O początkowym rozstawieniu możecie przeczytać w tym poradniku: http://dajzespokoj.blogspot.com/2012/04/jak-rozstawic-poczatkowe-wpywy-w-zimnej.html ZSRR jest czasem w stanie zmienić sytuację czy to przez przewrót we Włoszech, czy zagranie wydarzenia Blokada (jeśli przeciwnik nie odrzuci karty o wartości 3PO usuń wszystkie PW w RFN), czy zagranie w dobrym momencie karta Rządy Socjalistów. Łatwo wtedy zdobyć dominację mając kontrolę tylko w NRD i Polsce.
Dominacja w Europie zależy od dwóch rzeczy: kto kontroluje Francję oraz kto kontroluje kraje śródziemnomorskie z poziomem stabilności 2 (Grecja, Turcja). Grając USA niepewne jest wchodzenie do Francji, kiedy nie zagrano jeszcze kart Kryzys Sueski, czy De Gaulle dochodzi do władzy. Z drugiej strony jeśli De Gaulle nie został zagrany ZSRR chcąc dodać PW do Francji musi poświęcić  2PO na 1PW najpierw w RFN lub Włoszech lub też grając Dekolonizację do Algierii i z tych krajów dopiero próbować wchodzić do Francji.
Kraje śródziemnomorskie o stabilności 2 są istotne, ze względu na nieparzystą liczbę krajów strategicznych. Reszta krajów Europy ma znacząco wyższy poziom stabilności (3,4). USA jest w nieznacznie lepszej pozycji do walki (Kanada, Wlk. Brytania, czy karta Niezależni komuniści).

APOGEUM WOJNY

W tym okresie Europa jest chyba najbardziej statycznym regionem na planszy. Jeśli karta Doktryna Trumana została zagrana, ZSRR czasem próbuje zaangażować się w wojnę na PW o Francję. Czasami Włochy mogą stać się celem ataków z karty Konflikt zbrojny, ale odpowiednie przygotowanie PW w sąsiedztwie sprawia, że przeciwnik szuka celu poza Europą. Polskie wydarzenie JP2 został wybrany Papieżem jest istotnym wydarzeniem dla USA, ale jest ono głównie trampoliną do wydarzeń pojawiających się w Schyłku Wojny.

SCHYŁEK WOJNY

Mimo, że ZSRR przyjął dominującą pozycję w Europie, w okresie Schyłku Wojny nadchodzą dla niego bardzo ciężkie czasy. Chociaż karta Reformator (dodaj 4PW w Europie, jeśli ZSRR prowadzi 6PW) zapewnia trochę pomocy to blednie to przy takich kartach jak Solidarność, Zburzcie ten mur, Czarnobyl, Niepokoje w Europie Wsch. Np. z kartą Czarnobyl USA może poświęcić resztę świata i próbować zdobyć kontrolę nad Europą, musi jednak uważać na przegraną poprzez autozwycięstwo (zdobycie 20PZ przez przeciwnika) lub kartę Gry wojenne (odejmij przeciwnikowi 6PZ i zakończ grę). Jedynym światełkiem w tunelu dla ZSRR jest wydarzenie Utworzenie Układu Warszawskiego z okresu Początek Wojny. Jednak jest to na tyle istotne wydarzenie dla USA, że grając USA stara się zagrać go jak najwcześniej i usunąć je z gry. 

czwartek, 21 lutego 2013

Nareszcie!

Trwało to całe wieki. Od prawie dwóch miesięcy nie miałem wolnego weekendu, ani w ogóle wolnego dnia. Cały czas moje myśli były niepokojone przez TO. Swoją drogą czeka  na półce książka S.Kinga pt. "TO". Bardzo dobry klasyk, szczególnie polecana dla fanów i antyfanów cyrkowego klimatu i klaunów. Wczoraj legendarne TO rozpoczęło swoją agonię. Do stwierdzenia zgonu brakuje jeszcze nieco ponad tydzień. TO = sesja. Nigdy i chyba już nigdy nie będę miał takiej sesji. Egzaminy z 3 (trzech) ostatnich lat składające się z 3 (trzech części), czyli oznacza to 6 (sześć) z 2 (dwóch) przedmiotów. A do tego jeszcze dochodzą "mniej ważne" egzaminy z tego roku.Wczoraj zdałem ustną internę i jestem wykończonym, ale nareszcie wolnym człowiekiem. Za tydzień jeszcze czeka mnie onkologia, ale zajęcia odbywały się w sposób umożliwiający zdobycie sporej wiedzy, więc raczej nie ma się co martwić.
Dlatego też jutro idę grać od rana do wieczora! W ogóle z okazji swojego ćwierćwiecza dostałem hit ostatnich miesięcy, czyli Robinson Cruzoe- Adventure on Cursed Island. Między nauką do medycyny rodzinnej a nauką do ustnej interny przebrnąłem przez instrukcję. Z Iwo zagraliśmy pierwszy scenariusz, ale polegliśmy chyba w 6 rundzie. Nie do końca jeszcze mamy wyrobione mechanizmy i musimy zaglądać do instrukcji, ale wydaję mi się że to jest gra na długie, zimne wieczory do której będziemy wiele razy wracać.
Zdjęć z aparatu nie będzie, bo akumulatory mi się ładują. Za to będzie fajna vlepka spotkana na jakiejś krakowskiej ulicy... Ktoś wie gdzie dostać takie cudo?


sobota, 12 stycznia 2013

Panic on Wall Street

Oto mój najnowszy nabytek. Jak już nie raz pisałem, bardzo lubię gry, w których o zwycięstwie decyduje ilość zarobionych pieniędzy. Wszystko się zgadza, bo 3 ostatnie kupione przeze mnie gry mają taki właśnie warunek. Przed Wami Panic on Wall Street. Kiedyś o niej myślałem, ale skutecznie odpychała mnie szata graficzna łącznie z wykonaniem. Teraz w najnowszej odsłonie nawiązującej do lat dwudziestych gra prezentuje się po prostu cudnie. Do tego sklep magicgames.pl zaoferował ją w dobrej cenie.

Co takiego Panic on Wall Street oferuje? Po pierwsze ultra szybką rozgrywkę, bo 30 minutową. Po drugie tłum ludzi może jednocześnie grać, bo aż 11. Po trzecie asymetryczną rozgrywkę, w której dzielimy się na inwestorów i wynajmujących. W każdej z tych grup wygrywa osoba, która najwięcej zarobi. Oczywiście każda z grup zarabia na inny sposób. Pisząc w skrócie inwestorzy wynajmują "lokale", na których czerpią zyski, którymi muszą podzielić się z wynajmującymi. Wynajmujący licytują między sobą "lokale" w ciemno. Później oczywiście będą na nich zarabiać. Po czwarte klepsydra odmierzająca 2 minuty, w których musimy się dogadać co do warunków umowy. Zawarcie transakcji potwierdzamy poprzez napisanie wynegocjowanej kwoty na karcie "lokalu". Do gry dołączone są ścieralne pisaki. Co rundę zmieniają się wartości "lokali" przez rzut kostką. Mamy czerwone najbardziej ryzykowne, których wartość zmienia się najbardziej, niebieskie- najbardziej stabilne i pośrednie żółte i zielone.

Najlepsza konfiguracja zaczyna się od 6 osób, na razie na pewno nie będę miał takiego składu ze względu na sesję. Może w chwili wytchnienia od książek uda mi się przetłumaczyć instrukcję.






sobota, 5 stycznia 2013

Santy Anno, Czarne Historie

Po wyjeździe do Zakopanego okazało się, że potrzebuje szybkiej, małej objętościowo, niezbyt trudnej karcianki. Napisałem w związku z tym do Króla Karcianek, czyli Artura. On zawsze wyciągnie coś śmiesznego, o fajnym mechanizmie z łatwymi zasadami. Dostałem sporą listę polecanych gier i zdecydowałem się na Santy Anno. Miałem nadzieję, że przyjedzie na 2 stycznia, kiedy to znowu jechałem w Tatry, ale nie udało się. Odebrałem ją dopiero wczoraj.
Za 19 zł, bo tyle zapłaciłem za grę jeszcze w folii, dostaję sporo tektury, dobrej jakości kwadratowe karty i trochę dukatów. Gry jeszcze nie miałem okazji przetestować i szybko mieć nie będę ze względu na zbliżającą się sesję i egzaminy z pediatrii i interny.
Wracając do wyjazdu to udało się pograć (jeśli można to nazwać graniem) w Czarne Historie, które dostałem od Siostry na gwiazdkę. Część "Śmiertelne wakacje" z automatu naprowadza nas na porę roku i mniej więcej okoliczności śmierci. Mimo to, niektórych zagadek nie udało się rozwiązać. Siedzieliśmy do zamknięcia knajpy pijąc piwo i zadając pytania "czy śmierć nastąpiła w wyniku urazu czaszkowo-mózgowego?", "czy uraz był wysoko, czy niskoenergetyczny?", co nie dziwne, bo niebawem zaczynamy blok pt. Medycyna sądowa.
Większości się spodobało mimo początkowego oporu na koniec wszyscy chcieli brać udział w rozwiązywaniu.


czwartek, 27 grudnia 2012

Chicago Express- poświąteczna rozgrywka

Dziś zagraliśmy z siostrą w Chicago Express. Testowałem przy okazji wariant dwu osobowy. Wszyscy narzekali, że na dwójkę ta gra nie chodzi, a moim zdaniem daje radę. Nie jest to może to samo co przy więcej niż 4, ale grało się przyjemnie.
Szybkie tłumaczenie zasad, bo dłużej się przecież przy tej grze nie da. Przyzwyczajony byłem do tego, że zaczynam z niczym, czyli bez udziałów. Lubię tak zaczynać, wydaje mi się, że to dobre posunięcie. W dwóch poprzednich grach przyniosło skutek (wygrana). A tutaj M. miała 2 udziały i ja miałem 2 udziały. Do tego każde z nas dostało po 60$, więc bogato było. Bogato było już zresztą do samego końca.
Ja miałem czerwony i zielony, a M. niebieski i żółty. Później początkowych kilka licytacji i mieliśmy już po 4 udziały (ja: 2 czerwone, zielony i niebieski i M.: 2 x niebieski, żółty, czerwony). M. wjechała w swoim ruchu niebieskimi do Chicago i zgarnęła za to niezłą sumę bo 20$, później jeszcze wylicytowała udział w Łobasz i po raz drugi zjawiła się w Chicago. Po raz trzeci udało jej się to żółtą firmą. Na szczęście miałem udział zarówno żółty jak i niebieski, więc bez nakładu ruchu zarobiłem pieniądze.

W Chicago Express ważne jest, żeby siedzieć w cieniu ze swoją gotówką i się nie wychylać. Spokojnie sobie ciułać, a reszta sama dojedzie do Chicago i zbuduje linie. W 2 osobowej grze nie do końca tak jest, bo całkiem sporo rozwijałem linię, ale w więcej osób jest to istotne. Nie warto także mieć wszystkich udziałów w jednej linii. W dzisiejszej grze miałem 1 udział zielonej firmy, a M. nie miała chęci na licytację kolejnych, więc byłem jej jedynym udziałowcem do końca gry. Na czysto myślę, że zarobiłem na niej coś około 80$, czyli nieźle. Ale jak już pisałem to nie jest droga do zwycięstwa.
Podsumowując Magda kupiła za dużo udziałów w żółtych liniach (bo aż 5!), a ja miałem 2 czerwone (mimo, że nie dojechały do Chicago to swoje zarobiły). Mój wynik 220, a Magdy 168.